„Złamać opór obszarników”. Jak wywłaszczano ziemian na terenie Lubelszczyzny w 1944 r.

Tomasz Osiński, Oddziałowe Biuro Badań Historycznych IPN w Lublinie
Rysunek satyryczny Mieczysława Piotrowskiego opublikowany w tygodniku społeczno-literackim "Wieś", nr7 z 1 I 1945 r.
Rysunek satyryczny Mieczysława Piotrowskiego opublikowany w tygodniku społeczno-literackim "Wieś", nr7 z 1 I 1945 r. Materiały prasowe
W czwartek 28 IX 1944 r. na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej”, organu prasowego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, ukazał się artykuł „Złamać opór obszarników”. Trzy tygodnie po ogłoszeniu dekretu o reformie rolnej informowano, że „nabiera” ona „ciała i krwi”. Autor tego tekstu zaprezentował podtrzymujący na duchu zwolenników nowego ustroju akt oskarżenia wobec lubelskiego ziemiaństwa.

Przekonywał w pierwszej kolejności o wielkiej aktywności „małorolnych, bezrolnych i robotników rolnych” przełamujących bierność „skutek straszliwych lat okupacji”. W dalszej części głosił, że reforma rolna była sprawą „patriotów i demokratów”, wręcz sprawą „narodu całego”, natomiast przeciw niej występowała jedynie „garść” zwolenników „Sosnkowskich, Raczkiewiczów i hrabiów „Borów” Komorowskich” symbolizujących Rząd Polski na Uchodźctwie. Ci ostatni bronili swoich przywilejów podejmując działania o wątpliwym „sensie moralnym”: „z ukrycia kierując brudną robotą bandytów”, unikając walki u boku Armii Czerwonej i Armii Polskiej, rozpijając chłopów, strasząc kołchozami, wchodząc do komitetów folwarcznych, zaniedbując prace gospodarskie w majątkach, fikcyjnie przekazując inwentarz żywy bogatym chłopom. Artykuł kończy projekcja wizji nowej rzeczywistości na wsi: „Przecież do niego [chłopa- T.O.] należeć będzie wszystko – ta ziemia upragniona, to bydło pańskie i inwentarz folwarczny, ten urodzaj nowy z ziemi wolnej, bogato plonujący. Jego będzie to wszystko – za krótkie, króciutkie trzy miesiące” oraz mocna deklaracja „Opór obszarników zostanie zdławiony”.

Zapowiedziane przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego w pierwszym oficjalnym dokumencie wywłaszczenie właścicieli ziemskich bez odszkodowania stało się faktem zaledwie kilka tygodni później. Nowe władze liczyły w tej sytuacji na szerokie poparcie ze strony społeczeństwa oraz obezwładnienie groźnej dla zmian siły politycznej i ekonomicznej. Optymistycznie zakładano, że do końca września przejęte zostaną wszystkie majątki podlegające wywłaszczeniu. Dekret w symbolicznym wymiarze zajmował się wywłaszczonymi wskazując jedynie symboliczną rekompensatę w postaci samodzielnego gospodarstw na innym terenie lub tzw. zaopatrzeniu (rodzaju renty dla niezdolnych do pracy). W pierwszych tygodniach realizacji reformy pojawiło się wiele problemów wynikających z braku kadr, lokali, środków transportu, czytelnością przepisów i podziału kompetencji.

Pod wpływem Stalina, grożącego podczas spotkania w Moskwie surowymi konsekwencjami, władze Polski „lubelskiej” sięgnęły po bardzie zdecydowane, „rewolucyjne” rozwiązania. 11 października opublikowano instrukcję O przyspieszonym trybie wykonania reformy rolnej, powołując specjalnych pełnomocników ds. reformy rolnej wspieranych przez brygady robotników i żołnierzy. W duchu tej instrukcji właściciele mieli jedynie kilka dni na opuszczenie majątku i byli narażeni na aresztowanie, gdyby w jakikolwiek sposób przeszkadzali w pracach pełnomocników lub pomniejszali formalnie nadal swoja własność.

Ważna rolę w budowaniu negatywnego wizerunku ziemiaństwa odegrała propaganda. Przykładem jej „możliwości” był wspomniany wyżej artykuł. Ziemiaństwo obarczano odpowiedzialnością za wszelkie dziejowe dramaty będące udziałem Polski. Usprawiedliwienie brutalnej polityki wymagało stworzenia odpowiedniego klimatu, dlatego też wyolbrzymiano zagrożenie ze strony ziemian dla realizacji reformy. Wszelkie decyzje odnośnie prac w majątku podejmowane przez właściciela potencjalnie mogły stać się podstawą do oskarżeń o sabotaż. Uważano ponadto, że pozostający w majątku właściciel deprymuje potencjalnych beneficjentów reformy.

Ziemianie przyjmowali różne postawy w obliczu wywłaszczenie. Część wyjechała w obliczu zbliżającego się frontu, liczna grupa pozostała jednak oczekując na moment prawnego przejęcia majątku. W drugiej połowie października i w listopadzie 1944 r. wsparcia pełnomocnikom udzielili funkcjonariusze UB. W jednym ze sprawozdań Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie z listopada 1944 r. czytamy: „W związku z przyspieszeniem Reformy Rolnej, rzuciliśmy wszystkie siły usuwając wszelkie przeszkody, które były czynnikiem hamowania, czy to pośrednio, czy też bezpośrednio, kierowane przez obszarników.”

Raporty UB bardzo często są nieprecyzyjne i podają trudne do zweryfikowania liczby. W ramach działań podjętych wobec pozostających w majątkach ziemian od połowy października 1944 r. aresztowano kilkadziesiąt osób pod zarzutem sabotowania reformy rolnej w niektórych przypadkach także o przynależność do AK. W więzieniu znaleźli się m. in. Kazimierz Ślaski (Dominów), Jan i Adam Skawińscy (Wola Bychawska), Teresa i Stefan Zakrzeńscy (Gałęzów), Jerzy i Adam Kochanowscy (Łopiennik), Maria Lechnicka (Bezek), Zdzisław Lechnicki (Święcica), Aleksander Wincenty Karski (Rozkosz), Julia Rosenwerth (Cieleśnica), Stanisław Jełowiecki (Bukowiec), Jan Stanisław Łoś (Niemce), Henryk Przewłocki (Mordy), Antoni Wołk-Łaniewski (Wąwolnica), Stanisław Truszkowski (Komarzyce).

Na ostateczną liczbę aresztowanych wpłynął fakt, że zostali wcześniej ostrzeżeni o niebezpieczeństwie. Większość aresztowanych opuściła więzienie na początku 1945 r., ale byli też i tacy, którzy zmarli w więzieniu, obozie lub krótko po opuszczeniu więzienia. W tym miejscu warto podkreślić, iż działania władz nie pozbawiły części chłopów empatii w stosunku do wywłaszczonych ziemian. Interweniowali oni w ich obronie np. mieszkańcy kol. Wyżnianka ręczyli za „prawość i uczciwość” Romana Ślaskiego. Wpierali ich także w różny sposób zarówno w trudnym momencie opuszczania majątku jak i w pierwszych miesiącach życia w nowych realiach.

Doświadczenie zdobyte w 1944 r. m.in. w województwie lubelskim władze wykorzystały później na innych terenach. Restrykcyjne przepisy i sprawdzone kadry pozwalały na łatwiejsze łamanie oporu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Materiał oryginalny: „Złamać opór obszarników”. Jak wywłaszczano ziemian na terenie Lubelszczyzny w 1944 r. - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na krasnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie