Ziemia kryje kości naszych przodków. 76. rocznica powstania obozu pracy „Budzyń” w Kraśniku - rozmowa z dr Dominikiem Szulcem

KP
dr Dominik Szulc - Społeczny Opiekun Zabytków w Kraśniku
dr Dominik Szulc - Społeczny Opiekun Zabytków w Kraśniku KP
12 listopada minęła 76. rocznica przeprowadzenia wśród Żydów z getta kraśnickiego pierwszej selekcji więźniów przeznaczonych do osadzenia w obozie pracy "Budzyń". O historii tego miejsca rozmawiamy z historykiem PAN, dr Dominikiem Szulcem, pełniącym funkcję Społecznego Opiekuna Zabytków w Kraśniku.

Czy współczesne domy i ulice Kraśnika powstały na miejscach pochówku?

Powiem tak - nikt nie chce mieszkać na cmentarzu, ale co jeśli ten był tu przed nami? Co jeśli zamieszkaliśmy na nim nie wiedząc, że ziemia kryje kości innych ludzi? Czy to miejsce przestaje być przez to cmentarzem? Czy zatem da się pogodzić jedno z drugim? Tak, ale aby było to możliwe ludzie muszą zrozumieć, że przypominanie o historii tego cmentarza nie jest wymierzone w nich, my zaś – niczemu nie winni mieszkańcy – nie możemy obrażać się na historię. Przecież jej nie zmienimy. Nie zmienimy tego, że cmentarz z II wojny światowej na pewno znajdował się przed blokiem przy ul. Krasińskiego 14 w Kraśniku. Nie zmienimy tego, że podczas budowy osiedla domków jednorodzinnych w Kraśniku odnajdywano np. ludzkie szczęki. Po niedawnej emisji radiowego reportażu o obozie koncentracyjnym „Budzyń” w Kraśniku ktoś napisał do mnie informując, że podczas budowy jednego z miejscowych marketów wydobyto ludzkie szczątki nie informując o tym odpowiednich służb. Nigdy nie jest za późno, aby zachować się przyzwoicie. Jeśli jednak nawet wielkie państwowe koncerny, jak ORLEN, budują stację paliw w Kraśniku na miejscu cmentarza wojskowego i odmawiają upamiętnienia pochowanych tam, również zwykli ludzie zaczynają uważać, że pamięć o zmarłych to tylko na istniejącym cmentarzu, i to tylko w Zaduszki.

W Kraśniku znajdowały się cztery obozy pracy: przy dzisiejszej ul. Krasińskiego, przy FŁT, przy DK 19 i w budynku Synagogi. Dlaczego aż cztery obozy na terenie jednego miasta?

Kraśnik posiadał istotne, strategiczne połączenie kolejowe z północy na południe oraz powstałą jeszcze przed 1939 r. Fabrykę Amunicji i osiedle wybudowane dla jej pracowników. Niemcy po prostu wykorzystali to, co we wrześniu 1939 r. zastali w mieście. Nieliczni silni mężczyźni żydowscy pracowali w małym obozie pracy „Synagoga”, produkując przedmioty codziennego użytku, jak buty czy meble. Wreszcie dogodne połączenie kolejowe wykorzystano dla założenia bazy paliwowej dla wojska niemieckiego, obsługiwanej przez więźniów żydowskich, dla których stworzono przy niej kolejny mały obóz „Wifo”.

Czy zachowały się budynki obozowe?

Nie zachował się żaden budynek obozowy „Budzynia” wzniesiony podczas wojny. Za to zachowały się budynki przedwojenne, które w trakcie wojny wykorzystywała załoga obozu. W efekcie powojennych przebudów bloki te zatraciły jednak w większości swój pierwotny rys architektoniczny. Podam tylko dwa najważniejsze przykłady – Słowackiego 1 i Szpitalna 9. W pierwszym mieszkali wartownicy obozowi z formacji pomocniczej SS. W drugim w 1943 r. mieszkał wraz z żoną i synem komendant obozu. Nie licząc niewielu mieszkańców tych budynków, jest to dla Kraśniczan historia zupełnie nieznana. Koncepcja, aby na jednym z nich upamiętnić ofiary „Budzynia” zakończyła się niepowodzeniem. Chodź znalazł się przedsiębiorca spod Lublina gotowy wyłożyć środki na pokrycie kosztów stosownej tablicy, większość mieszkańców wyraziła opinię, że „upamiętnianie historii jest ważne, jednak nie na ich bloku”. Tym samym moglibyśmy powrócić do pierwszego z pani pytań.

W Kraśniku było tzw. getto tranzytowe. Co to oznacza?

Zwożono tu Żydów z różnych miast, po czym wysyłano na miejsce masowej zagłady. Dziś mało który Kraśniczanin wie, że budynek kraśnickiej stacji kolejowej był niemym świadkiem sformowania w 1942 r. 3 transportów śmierci do obozu w Bełżcu, na terenie którego dziś znajduje się nawet tablica memorialna z napisem „Kraśnik”.

Czy w obozie Budzyń ginęli więźniowie pochodzący tylko z Polski?

„Budzyń” był obozem międzynarodowym, a Żydzi pochodzący z innych państw wcale nie stanowili w nim słabo dostrzegalnej mniejszości. Dziś już pewne jest, że do „Budzynia” deportowano grupę ok. 350 Żydów niemieckich pochodzących ze Szczecina. Wciąż zbadania wymaga natomiast teza o obecności w „Budzyniu” Żydów czechosłowackich oraz radzieckich. Z kolei znany jest przynajmniej jeden przypadek deportowania do „Budzynia” Żyda z Mińska.

Na co dzień pracuje pan w Warszawie, a w Kraśniku pełni pan funkcję społeczną czyli bez wynagrodzenia. Dlaczego się pan tym zajmuje?

Faktycznie, zgodnie z prawem Społeczny Opiekun Zabytków pracuje po prostu za darmo. Pewnie dlatego jest to praca dla pasjonatów, których brakuje. Czuję się Kraśniczaninem. Tu się urodziłem, dorastałem. Mój pradziadek stryjeczny był wachmistrzem 24 Pułku Ułanów. Poza tym uważam, że służenie społeczeństwu to naczelne zadanie naukowca. „Pan musi wiedzieć o czym szczeka do niego jego pies” - powiedział mi kiedyś znajomy profesor cybernetyki. Niestety, sam nie jestem cybernetykiem lub inżynierem. Skoro więc nie potrafię nawet gwoździa równo wbić, to dam od siebie Kraśnikowi tyle ile umiem, a niech ludzie sami ocenią, czy to ma sens. Co zaś się tyczy mojej pracy w Warszawie, to jest ona nawet atutem, gdyż funkcjonowanie w tamtejszym środowisku pozwala spojrzeć na Kraśnik z innej perspektywy i dokonać lepszych, jak sądzę, ocen sytuacji.

Udało się panu już „wywalczyć” tablice upamiętniające ofiary zbrodni niemieckich w Kraśniku przy ul. Słowackiego i Urzędowskiej. Czy na tym koniec?

Tak, tablice już są. Teraz skupię się między innymi na sprawach związanych z budową obwodnicy miasta, której trasa może kolidować z różnymi obiektami historycznymi. Za prawie 3 lata pojedziemy nową drogą wojewódzką nr 833, w tym północną obwodnicą miasta. Jeśli jednak obwodnica trafi na jakieś istotne zabytki, czy np. pochówki ofiar holocaustu, może to skomplikować całą inwestycję. Ważne byłoby zatem, aby inwestor wiedział wcześniej, gdzie może natrafić na problemy terenowe i jak je rozwiązać.

Czytaj też:
Odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary zbrodni niemieckiej w Kraśniku. W uroczystościach uczestniczyli potomkowie kraśnickich Żydów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak unikać informacyjnego przeładowania? Zobacz program 3 sposoby NA

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ojej, jaki społecznik się znalazł, ciekawe, prawda? Tylko, że to jest grubymi nićmi szyte, bajka dla naiwnych "ja chcę coś zrobić dla Krasniczan". Panie Szulc, komu Pan chce to wcisnąć? Siedzi Pan w tej Warszawce, to działaj Pan tam, a nie nasyłają tu Pana, Pan działa niby za darmo, kto w to uwierzy? I nie kamufluj się, że jesteś "społeczny" opiekun zabytków, bo to nieprawda. Jak ktoś napisał jesteś monotematyczny i miej odwagę powiedzieć, że to fakt.
g
gardli
to grob polaka mozna za 20 lat zniszczyc a zyda nigdy Jakich czasow ja dozylem mowi moj dziadzio
A
Anonim
Faktycznie jakiś taki monotematyczny... chyba wiem dlaczego..
A
Anonim
Pan opiekun niby od zabytków a jakiś monotematyczny, czy tylko mi się wydaje?
Wróć na krasnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie