Morskie kosze na śmieci filtrują wodę i wyławiają odpady. W Polsce jest już dziesięć takich koszy. Czy to uratuje nas przed falą plastiku?

Justyna Madan
Justyna Madan
Pierwszy kosz do wyławiania odpadów z morza zainstalowano w Gdańsku, teraz jest ich już 10, w Gdańsku (2), Gdyni, Sobieszewie, Kołobrzegu, Pucku (2), Władysławowie, Mechelinkach i Helu.
Pierwszy kosz do wyławiania odpadów z morza zainstalowano w Gdańsku, teraz jest ich już 10, w Gdańsku (2), Gdyni, Sobieszewie, Kołobrzegu, Pucku (2), Władysławowie, Mechelinkach i Helu. Fundacja Mare
Fundacja Mare od 2016 roku zajmuje się ochroną ekosystemów morskich, z naciskiem na ochronę Bałtyku. Działają w trzech różnych obszarach, a jednym z nich jest instalowanie specjalnych koszy, pierwotnie zaprojektowanych w Australii, które filtrują wodę i zatrzymują śmieci. I to działa. Koszy jest już dziesięć, a Olga Sarna, prezeska fundacji liczy, że będzie ich jeszcze więcej. Wszystko po to, aby ocalić Bałtyk.

Fundacja Mare została założona w 2016 roku, a od 2018 posiada status organizacji pożytku publicznego. Główną misją fundacji jest ochrona ekosystemów morskich, poprzez dążenie do zmian społecznych i politycznych.

Jak podaje na swojej stronie internetowej: „Walczymy o przyszłość, w której społeczeństwo będzie posiadać wrażliwość i świadomość ekologiczną oraz żyć w harmonii z morzami i oceanami. O przyszłość, w której morza i oceany tętnią życiem i nie są nieustannie narażane na negatywne skutki działalności człowieka. Ponieważ to właśnie od przyszłości mórz i oceanów, stanowiących ponad 70% naszej planety, zależy przyszłość nasza i przyszłych pokoleń.”

Fundacja zajmuje się trzema głównymi obszarami tematycznymi

„Pierwszy obszar to odpady morskie i tutaj m.in. instalacja koszy. Ale prowadzimy też inne działania oczyszczające Bałtyku w ramach prowadzonej współpracy z organizacjami rybackimi. Szukamy rozwiązań na recykling wyławianych odpadów i przede wszystkim edukacja społeczeństwa” – wymienia Olga Sarna, prezeska Fundacji MARE.

"Drugim obszarem, w którym działamy jest temat niebezpiecznych wraków na Bałtyku i w tym zakresie inicjujemy szeroko zakrojoną współpracę międzynarodową. Chcemy żeby w Polsce został wdrożony plan zarządzania wrakami. Aby wraki, które posiadają jeszcze pozostałości paliwa, zostały oczyszczone, zanim to paliwo zacznie się przedostawać do środowiska. Trzecim obszarem naszej pracy jest zrównoważone rybołówstwo" - dodaje Sarna.

O odpadach wszelakich i tym jak szkodliwy dla środowiska i naszego zdrowia jest plastik, mówi się głośno już od dawna. Wiele organizacji, ale i prywatnych ludzi organizuje akcje sprzątania w całym kraju. Mimo to do mórz i oceanów wciąż trafia od 4,8 mln do 12,7 mln ton tworzyw sztucznych rocznie. Według danych HELCOM, około 70% odpadów trafiających do Bałtyku to tworzywa sztuczne. Plastik to również poważny problem zanieczyszczeń na plażach i dzikich okolicach morza.

Pierwsze kosze powstały w Australii

Fundacja MARE bardzo głośno podkreśla, że rozwiązanie problemu wymaga działań i na lądzie i bezpośrednio w wodzie. Na lądzie musimy starać się ograniczyć wytwarzanie odpadów, które później trafiają do wody i trzeba je z niej wyławiać. W ramach pomocy Morzu Bałtyckiemu fundacja zaczęła instalować w bałtyckich portach kosze morskie, które są w stanie wyłowić nawet 1400 kg śmieci rocznie.

Pierwszym takim koszem, zainstalowanym w Gdańsku, był Seabin, wymyślony przez Andrew Turtona i Pete’a Ceglinskiego, dwóch australijskich surferów, żeglarzy i szkutników, którzy spędzili większość swojego dzieciństwa w oceanie.

„Wszystko zaczęło się od świadomości, że nadmierna konsumpcja i niewłaściwe gospodarowanie odpadami zabijają nasze oceany. Dlatego stworzyliśmy Seabin, kosz, który zbiera śmieci, olej, paliwo, detergenty. Jestem z zawodu budowniczym łodzi i żeglarzem. Spędziłem lata na podróżach po świecie. Pomyślałem, że skoro możemy mieć kosze na śmieci na lądzie, to dlaczego nie mieć ich również w wodzie? I tak zaczęła się nasza podróż” – opowiada Andrew Turton.

Surferzy nie tylko wpadli na innowacyjny pomysł, ale pokazali go światu i w 2016 roku udało im się zebrać z tzw. crwodfundingu 276 tys. dolarów. Tak powstał kosz na śmieci, który montuje się bezpośrednio w wodzie. Pływający pojemnik magazynuje jednorazowo nawet 20 kg odpadów. Woda jest zasysana do kosza, następnie przechodzi przez zamontowany w urządzeniu filtr. Woda jest wypompowywana, a śmieci zostają w środku.

Jak twierdzą jego twórcy, jeden Seabin jest w stanie w ciągu roku usunąć z morza:

  • 90 000 plastikowych torebek
  • 35 000 jednorazowych kubków
  • 16 500 plastikowych butelek
  • 166 500 plastikowych słomek

Rocznie jeden kosz może zebrać nawet do półtorej tony odpadów. Do tej pory zainstalowanych zostało 860 koszy Seabin w 52 krajach, w tym trzy w Polsce, dwa w Gdańskiej Marinie i jeden w Łebie. Pierwszy Seabin został zainstalowany w Gdańskiej Marinie właśnie przez Fundację MARE.

Efekty są widoczne, a śmieci nie brakuje

„W ubiegłym roku kupiliśmy pierwszy taki kosz z Australii za pieniądze przekazane nam z 1% podatku, drugi jest w Gdyni. Te kosze działają i są bardzo fajne, ale w trakcie okazało się, że nie do końca działają tak, jakbyśmy chcieli. Ze względu na specyfikę Bałtyku, głównie chodzi o zakwity glonów. W Australii w oceanach sinice występują w dużo mniejszym stopniu albo nie występują w ogóle. To stwarzało problemy w okresie letnim” – tłumaczy Olga Sarna.

Okazało się jednak, że istnieje alternatywa. Kosz PortBin, produkowany przez norweską firmę SpillTech. „Te kosze z naszego doświadczenia trochę lepiej sprawdzają się na Bałtyku, cały mechanizm jest bardzo podobny i podobnie filtrują wodę, ale są one inaczej mocowane i trochę innej budowy. Mają większe oczka, dzięki czemu nie zapychają się glonami” – dodaje Sarna.

PortBin został zaprojektowany jako optymalne rozwiązanie do zbierania pływających śmieci w portach i wolno pływających zbiornikach wodnych. Wyposażony jest w 30 litrowy kosz łatwy do opróżniania przez jedną osobę i posiada bardzo wysoką trwałość i odporność na warunki atmosferyczne. W obecnej wersji PortBin wykonany jest z tworzywa sztucznego PE-HD i nadaje się w 100% do recyklingu.

„W tej chwili mamy zainstalowanych 10 koszy w Gdańsku (2), Gdyni, Sobieszewie, Kołobrzegu, Pucku (2), Władysławowie, Mechelinkach i Helu. Mamy nadzieję, że będzie ich jak najwięcej. Pracujemy nad systemem raportowania, do tej pory kosze były opróżniane na bieżąco w portach i nie ważyliśmy zebranych odpadów. Od pracowników marin wiemy, że jest to efektywne rozwiązanie i kosze faktycznie się sprawdzają. Są różne modele, ale średni koszt jednego kosza to ok. 35 tys. złotych. Poza pierwszym, kupionym za 1% podatku, pozostałe zostały kupione w ramach współprac z biznesem, każdy kosz miał swojego sponsora i tak planujemy to rozwijać. Chcemy aktywizować biznes do ochrony Bałtyku, bo jest to mierzalne rozwiązanie, które faktycznie pomaga wyławiać odpady z wody” – mówi prezeska Fundacji MARE.

Dlaczego to jest takie ważne?

Jak informuje fundacja „przez ostatnie 10 lat produkowaliśmy więcej plastiku niż w ciągu ostatniego stulecia. Problem zanieczyszczenia mórz i oceanów plastikiem już dawno doczekał się poważnego statusu. Naukowcy ostrzegali przed takim scenariuszem od lat, ale niewielu ludzi przejęło się tymi komunikatami. Obecnie szacuje się, że w oceanach pływa ok 400 mln ton plastikowych śmieci.”

„Odpady niestety cały czas są, nie ma tak żeby ich nam brakowało w akcjach oczyszczania. Śmieci cały czas się przedostają do wody. Widzimy to chociażby w czasie zbiórek odpadów na plażach, które organizujemy. Na plażach najczęściej znajdywanym odpadem są niedopałki papierosów, które są również plastikiem i o tym niestety duża część społeczeństwa nie wie. Filtr papierosowy jest toksyczny” – alarmuje Olga Sarna.

Jednym z najbardziej poważnych problemów jest fakt, że plastik nie ulega rozkładowi, ale rozdrobnieniu do coraz mniejszych cząsteczek. Tzw. mikroplastik pozostaje w ekosystemie na zawsze. Jest zjadany przez organizmy żyjące w wodzie i tak dostaje się do łańcucha pokarmowego. Okazuje się, że plastik znaleźć można nawet w wodzie pitnej i niektórych produktach spożywczych, np. soli czy miodzie. Kosze nie zniwelują problemu, ale są w stanie wyłowić ogromne ilości plastiku zanim ulegnie rozpadowi na mniejsze, niebezpieczne dla wszystkich cząsteczki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Makita

Makita FS4300

564,00 zł

kup najtaniej

Panasonic

Panasonic Ey 74A3 X32 EY74A3X32

853,84 zł

kup najtaniej

Yato

YATO YT-82071

314,00 zł

kup najtaniej

Makita

Makita DLX3154TX1

1 309,00 zł

kup najtaniej

Bosch

Bosch GSR 6-25 TE Professional 0601445000

750,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku gastronomicznym

Materiał oryginalny: Morskie kosze na śmieci filtrują wodę i wyławiają odpady. W Polsce jest już dziesięć takich koszy. Czy to uratuje nas przed falą plastiku? - Strefa Agro

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na krasnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie